Gemma była gotowa do jazdy. Jade wsiadła na nią i zaczęła wykonywać koło w stępie. Była wyprostowana, palce do konia, pięty w dół, ręce zgięte w łokciach itp. Patrzyła przed uszy konia aby kontrolować jego zachowania. Trzymała się mocno kolanami. (...)
Rozgrzała klacz w stępie. Była pora na kłus.
- Ok, kłusujemy ale tylko kilka kroków. Ona musi się przyzwyczaić.
- Dobrze tato.
- Ruszaj.
Jade dołożyła klaczy łydkę. Gemma ruszyła kłusem parskając głośno i kuląc delikatnie uszy. Po kilku krokach nastawiła uszy i parsknęła głośno z zadowolenia.
- Super Ci idzie Jade.
- Dzięki tato.
Po kilku minutach kłusowania Jade zwolniła do stępa. (...)
Gemma parskała z zadowolenia. Jade popędzała ją dosiadem i nie traciła kontaktu z pyskiem Gemmy.
- Tato, mogę pojeździć dziś jeszcze na Cmokierze?
- Dobrze.
- Chciałabym poskakać.
- Ok, później ustawię Ci przeszkody i będzie gites.
Jade zaśmiała się. (...)
Po godzinie pracy z Gemmą pora była na zsiadanie. Jade poklepała i pogłaskała Gemmę po szyi.
- Z konia.
- Ok.
Jade wyciągnęła nogi ze strzemion, pochyliła się i przerzuciła prawą nogę na lewą stronę zsuwając się z siodła. Podwinęła strzemiona i złapała Gemmę za lonżę.
- Zaprowadzę ją i Ty idź przygotuj Cmokiera do jazdy tato.
- Ehh.. No dobrze.
Jade uśmiechnęła się sama do siebie i zaprowadziła Gemmę do boksu. Tam ją rozsiodłała i zdjęła jej ogłowie. Założyła jej derkę i zapięła ją.
- Papa.
Wyszła z boksu i zamknęła jego bramkę. (...)
20 minut później Jade przyszła do boksu Cmokiera.
- Tato idź już rozkładać przeszkody.
- Dobra, idę. Na jaką wysokość?
- 100 cm.
- Ok.
Jade zaprowadziła Cmokiera na parkur. Założyła toczek i wzięła palcat skokowy. Wsiadła na niego i zaczęła galopować dookoła parkuru. (...)
Music
wtorek, 31 grudnia 2013
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Rozdział 1
Jade to 17 letnia dziewczyna. Jej ojciec ma 5 koni. Jade jeździ na wszystkich koniach regularnie. Jeździ od 10 roku życia czyli 7 lat. (...)
Mają w stajni jedną klacz o imieniu Gemma. Jest ona zajeżdżona lecz jest bardzo dzika. Nie daje się dosiąść, gryzie, kuli uszy i kopie. Jade przyszła do boksu Gemmy z marchewką.
- Cześć.
Powiedziała łagodnym głosem do klaczy i wysunęła dłoń z marchewką.
- Proszę, ta marchewka jest dla Ciebie.
Klacz podeszła ostrożnie do dłoni Jade, obwąchała marchew i zjadła ją.
- Hmm.. Może tata zgodzi się żebym na Tobie pojeździła? Spytam go.
Jade wyszła z boksu i pobiegła do domu.
- Tato, mogę pojeździć na koniu?
- Dobrze skarbie, a na jakim?
- Na Gemmie.
Ojca zamurowało.
- Nie, na pewno nie.
- Ale tato! Ona jest łagodna.
- Zaraz mi pewnie powiesz, że u niej byłaś.
- Tak, byłam.
- Ehh..
- Tato proszę! Będziesz ze mną na hali, trenuj mnie. Dawno nie jeździłam na Gemmie.
- Dobrze, ale początki zaczniesz na lonży.
- Dobrze.
- Ok. To chodź.
Jade uśmiechnęła się i pobiegła do siodlarni. Wzięła szczotki i sprzęt Gemmy. Po 5 minutach wróciła do stajni.
- Ok. Wyczyszczę ją sama i kopyta też.
- Kopytami to ja się zajmę.
- Ehh.. No dobrze. Podaj mi kantar.
- Trzymaj.
- Dzięki.
Jade założyła Gemmie kantar i zapięła jej uwiąz. Zawiązała ją do jednych ze szczebli w boksie. Zaczęła ją porządnie czyścić.
- Okej, teraz kopyta.
Jade powiedziała do ojca i podała mu kopystkę. Ojciec wyczyścił wszystkie 4 kopyta i wrzucił kopystkę do skrzynki.
- Osiodłam ją, dobrze, tato?
- Dobrze.
Jade założyła Gemmie granatowy czaprak, żelową podkładkę z futerkiem i czarne siodło o profilu skokowym. Po chwili założyła jej ogłowie z nachrapnikiem meksykańskim.
- Przepraszam że na skokowo tato ale lubię jak koń wygląda jak koń sportowy.
- Hehe w porządku.
Jade zawinęła Gemmie białe owijki na nadpięcia. Założyła toczek i podała ojcu lonżę. Ojciec zapiął klaczy mostek i zapiął o niego lonżę. Zaprowadził Gemmę na halę. (...)
Mają w stajni jedną klacz o imieniu Gemma. Jest ona zajeżdżona lecz jest bardzo dzika. Nie daje się dosiąść, gryzie, kuli uszy i kopie. Jade przyszła do boksu Gemmy z marchewką.
- Cześć.
Powiedziała łagodnym głosem do klaczy i wysunęła dłoń z marchewką.
- Proszę, ta marchewka jest dla Ciebie.
Klacz podeszła ostrożnie do dłoni Jade, obwąchała marchew i zjadła ją.
- Hmm.. Może tata zgodzi się żebym na Tobie pojeździła? Spytam go.
Jade wyszła z boksu i pobiegła do domu.
- Tato, mogę pojeździć na koniu?
- Dobrze skarbie, a na jakim?
- Na Gemmie.
Ojca zamurowało.
- Nie, na pewno nie.
- Ale tato! Ona jest łagodna.
- Zaraz mi pewnie powiesz, że u niej byłaś.
- Tak, byłam.
- Ehh..
- Tato proszę! Będziesz ze mną na hali, trenuj mnie. Dawno nie jeździłam na Gemmie.
- Dobrze, ale początki zaczniesz na lonży.
- Dobrze.
- Ok. To chodź.
Jade uśmiechnęła się i pobiegła do siodlarni. Wzięła szczotki i sprzęt Gemmy. Po 5 minutach wróciła do stajni.
- Ok. Wyczyszczę ją sama i kopyta też.
- Kopytami to ja się zajmę.
- Ehh.. No dobrze. Podaj mi kantar.
- Trzymaj.
- Dzięki.
Jade założyła Gemmie kantar i zapięła jej uwiąz. Zawiązała ją do jednych ze szczebli w boksie. Zaczęła ją porządnie czyścić.
- Okej, teraz kopyta.
Jade powiedziała do ojca i podała mu kopystkę. Ojciec wyczyścił wszystkie 4 kopyta i wrzucił kopystkę do skrzynki.
- Osiodłam ją, dobrze, tato?
- Dobrze.
Jade założyła Gemmie granatowy czaprak, żelową podkładkę z futerkiem i czarne siodło o profilu skokowym. Po chwili założyła jej ogłowie z nachrapnikiem meksykańskim.
- Przepraszam że na skokowo tato ale lubię jak koń wygląda jak koń sportowy.
- Hehe w porządku.
Jade zawinęła Gemmie białe owijki na nadpięcia. Założyła toczek i podała ojcu lonżę. Ojciec zapiął klaczy mostek i zapiął o niego lonżę. Zaprowadził Gemmę na halę. (...)
Subskrybuj:
Posty (Atom)